12.08.2010

jeszcze nie wiem co to znaczy, ale materiał nazywa się P-1

 
Posted by Picasa

6 komentarzy:

baśka pisze...

nieważne jak się nazywa, ważne jak wygląda ;}
zazdroszczę, porcelanę miałam w rękach ostatni raz jakieś sześć lat temu ...

am pisze...

a ja właśnie dorwałem się do obfitego i sympatycznego źródła porcelan wszelkiej maści. Na początek wziąłem osiem różnych ( z naciskiem na te "tokarskie"), dziewiąta w drodze :)
Co to będzie, co to będzie...po tych moich wszystkich szamotach :)

baśka pisze...

zazdrość mnie zżera
mam jeszcze pół tony szamotu , bez widoków na inne kolory, o możliwości wypału porcelany nie wspomnę...

am pisze...

no, przecież palisz szamoty dobrze powyżej 1200?...Te porcelanki są frytowe (jak sadzę)-więc palą się 1230-1300 max....
A pół tony szamotu...cyk, cyk i się skończy :)
Pozdrawiam, zazdroszcząc trochę zapasu szamotu - w moim szamotowym źródełku (Sibelco) jeśli chodzi o mój materiał, pusto w magazynie :)

baśka pisze...

Musiałabym je zobaczyć, bo fabryczna porcelana palona w moim piecu jest taka lekko gipsowa w nastroju, jestem przyzwyczajona do tej pięknej , palonej powyżej 1300 w piecach gazowych w fabryce. Ona wygląda,czasami,bardziej jak stop białego szkła a nie gliny.
Tona szamotu na rok to mało, jeśli się pracuje normalnie, a nie niedzielnie, jak ja ostatnio. Wybiorę się pewnie po czerwony szamot do Wojtaszka, ma bardzo piękny kolor. Zawszeć to jakaś odmiana ;}

am pisze...

Zawsze pozostaje bone china (też dostępna).
Czerwony szamot? Jeśli chcemy pozostac w naturalnych kolorach ziemi - tak, ale biorąc pod uwagę, że robią już niebieskie masy z dwumilimetrowym, granatowym ziarnem...Hmmm. Z chwili na chwilę poszerzają paletę.
A nabrałem tyle tych probek (porcelany) mając nadzieję, że wybiorę coś dla siebie, bo poprzednie próby z francuską nie zachęciły mnie specjalnie.